Geoblog.pl    PiluchSupertramp    Podróże    Stopem do Iranu i dalej...    Varanasi – święte miejsce
Zwiń mapę
2011
10
gru

Varanasi – święte miejsce

 
Indie
Indie, Vārānasi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 22520 km
 
Witam Państwa bardzo serdecznie, moje mordziuchny slodkie :)

Varanasi to święte miasto, położone nad świętą rzeką Ganges, w której to hindusi dokonują rytualnych kąpieli obmywających ich ciało z grzechów.. Ale nie tylko. Hindusi wierzą także, że jeżeli ich ciało po śmierci zostanie tu spalone a prochy wsypane do świętej rzeki to nie będą przechodzić reinkarnacji tylko od razu przejdą stopień wyżej. Tyle przynajmniej dowiedziałem się z opowieści naszego „darmowego przewodnika, którego całkiem „przypadkiem” poznaliśmy nad rzeką w miejscu ceremonii palenia zwłok w tzw. Ghatach. Nie będę się rozpisywał na temat wierzeń hinduskich i historii miasta – zainteresowani mogą poczytać w Wikipedii lub Lonely Planet (bezczelny jestem :)Do rzeczy :)Otóż owy przewodnik w zamian za opowiedzenie historii o odbywających się tu ceremoniach poprosił jedynie o odwiedzenie sklepu jego przyjaciela z jedwabiem, oczywiście nie namawiając do kupna… Mamy czas, więc ok, chętnie posłuchamy….

W ceremonii biorą udział jedynie mężczyźni. Kobiety są płcią zbyt słabą by w niej uczestniczyć. tzn. mogłyby płakać, lamentować lub co gorsza w przypadku palenia ciała męża mogłyby się rzucić na stos, dlatego są tu tylko mężczyźni. Nie ma tu miejsca na uzewnętrznianieuczuć, podobno Hindusi przeżywają to wewnętrznie, nie płaczą jak ma to miejsce w Europie (Pan przewodnik). Do spalenia ciała potrzeba około 360 kg drewna. Drewno sprzedwawane jest bezpośrednio przy ghatach. Z uwagi na brak chłodni ciała muszą być dostarczone „świeże”, najpóźniej dwa dni po zgonie. Z tego też powodu dużo osób starszych, chorych lub tych, których koniec żywota jest już blisko przybywa do Varansi i swoje ostatnie dni spędza właśnie tu. Nie wszyscy mogą jednak zostać spaleni, to kolejna zasada: nie pali się zwłok dzieci, kobiet w ciąży, sadhu, ukąszonych przez kobrę oraz …… Ich zwłoki wrzucane są do Gangesu z łodzi w całości z przywiązanym do ciała kamieniem (tu smutny komentarz przewodnika – rybki mają co jeść…) Dziennie kremacji ulega tu pomiędzy 400 a 600 ciał a stosy palą się przez 24godz./dobę. Pomimo tej ilości nie czuć tu nieprzyjemnego zapachu, jest jedynie dym, to zasługa magii tego miejsca jak twierdzi przewodnik. Opowiada to wszystko , obserwując razem z nami płonące na stosie ciało ludzkie … Wiem, że to okrutne. Po tych wszystkich informacjach i widoku temu towarzyszącemu jestem jakby lekko sparaliżowany. Przybywając tu wiedziałem co tu się odbywa i byłem teoretycznie na to przygotowany, mimo wszystko robi to wrażenie. Z jednej strony może wydawać się okropne, okrutne i dla niektórych wręcz obrzydliwe a z drugiej strony jest w tym wszystkim coś mistycznego, tajemniczego i duchowego także…

Poza ceremoniami palenia zwłok każdego wieczoru po zachodzie słońca odbywają się także w tym samym miejscu tzw. Pudzie – czyli msze odprawiane przez grupę kapłanów. Jest przy tym głośna muzyka, są dzwoniące dzwonki i jest szereg różnych rytuałów, które wyglądają ciekawie i przyciągają tłumy turystów.

W pobliżu ghatów i wzdłuż całego Gangesu można spotkać mnóstwo sadhu , ascetów i innych pielgrzymów. Część z nich jest autentyczna a część to tylko atrakcja turystyczna robiąca tu swój mały a może i niemały biznes. Do tego nie wiedzieć czemu kręci się tu chmara Panów oferujących masaż dłoni za jedyne 10 rupii – Boże broń podawać im rękę… oraz Ci oferujący przejażdżki łodzią po Gangesie… (w tym miejscu to ja dziękuję, jeszcze o coś zahaczymy…).

Samo miasto Varanasi poza ghatamii rytuałami nie różni się zbyt wiele od typowego hinduskiego miasta średniej wielkości ( 1.5Mmln mieszkańców). Jest tu brudno (o czym pisać raczej nie powinienem), jest tu mnóstwo naciągających rykszarzy, stada szwędających się i wchodzących gdzie nie potrzeba krów, byków, psów i wszelkich gryzoni (najmniej pożądanych w pokojach guesthousów ;). Do tego targi warzywne zarówno jeżdżące jak i stojące na ulicach, ładny (z zewnątrz) i duży dworzec kolejowy oraz mnóstwo taniego i dobrego ulicznego jedzenia któremu nie sposób się oprzeć… samosy, pakory, idli, vadar,subji,masaladosa etc. Ech…

I to tyle na temat miasta Varanasi, żegnam Państwa bardzo serdecznie i zasyłam pozdrowienia :)

Ścisk dla wszystkich ode mnie! Taki porządny, okołoświąteczny! ;)

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Indii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Indii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Indii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (18)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (3)
DODAJ KOMENTARZ
Papaja
Papaja - 2011-12-16 21:47
Hejka Piotrusiu!
Ta rączka, która trzyma miseczkę ze śniadankiem, to Twoja rączka, prawda? Poznałem po odcisku linii papilarnych :).
Papaja
 
PiluchSupertramp
PiluchSupertramp - 2011-12-17 19:00
Nie bylo latwo zrobic taka fotografie jeszcze przed sniadaniem, myslalem o tym zeby zrobic po ale nie wiem czy by fajna wyszla ;)
 
Graśka
Graśka - 2011-12-22 21:44
halo,halo Ryśku...
 
 
zwiedził 5% świata (10 państw)
Zasoby: 88 wpisów88 169 komentarzy169 820 zdjęć820 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
01.01.1970 - 01.01.1970
 
 
01.06.2011 - 22.12.2011